|
|
.
|
Poznań Porsche Open - tak najprawdopodobniej brzmieć będzie nazwa tenisowego challengera, który zostanie rozegrany w lipcu na kortach Olimpii w lasku golęcińskim. Stojącą pod znakiem zapytania imprezę uratowała między innymi pomoc władz miasta.
Przez ostatnie tygodnie trwały intensywne starania, aby turniej nie zniknął ze sportowej mapy stolicy Wielkopolski. Problemem było znalezienie sponsorów, którzy pokryliby koszty jego organizacji. Ostatecznie poszukiwania te zakończyły się sukcesem. Dyrektor turnieju Krzysztof Jordan najpierw potwierdził, że challenger się odbędzie, a we wtorek podał jego roboczą nazwę - Poznań Porsche Open.
Oznacza to, że impreza dojdzie do skutku dzięki interwencji władz miasta. - Na nasze zapytanie pojawiła się z ich strony deklaracja współpracy. I to nie tylko w sferze mentalnej - tajemniczo wyjaśnia Jordan. Mniej skryty był zastępca prezydenta Poznania Maciej Frankiewicz. - Bardzo nam zależało, aby ten turniej utrzymać. Miał już swoją tradycję i chcieliśmy ją kontynuować. Byłoby wielką stratą dla miasta i tenisa, gdyby upadł. Było już za późno, aby przyznać jakąś dotację. Ale nie wykluczyliśmy promocyjnego wykupienia przez miasto nazwy turnieju. W ten sposób reklamujemy Poznań i ratujemy turniej. Wydaje mi się, że te rozmowy zakończą się powodzeniem.
Kwoty, za którą miasto chce wykupić miejsce w nazwie turnieju nie podano. - Oba podmioty są na podobnym poziomie - informuje Krzysztof Jordan. Wiadomo, że pula nagród poznańskiego challengera ma wynosić co najmniej 100 tysięcy euro. Turniej zaplanowany jest od 20 do 26.lipca.
|