|
|
fot. Andrzej Grupa
|
Już po 10 minutach meczu między Budowlanymi Łódź a Posnanią Poznań było wiadomo, że łodzianie wygrają - i to wysoko. Tak też się stało - 69:9 to pogrom.
Po całkiem dobrym meczu z Lechią Gdańsk tym razem poznaniacy dali się zdominować. - To nie są ci wielcy Budowlani z zeszłego sezonu, ale gdzieś w tam w głowach chłopaków został ten syndrom Łodzi - tłumaczy kierownik Posnanii Jacek Kalka. - Bardzo źle rozpoczęliśmy to spotkanie. Jeden błąd i strata punktów. Po chwili to samo. Po 10 minutach było już 0:17 i właściwie po meczu - dodał.
Zdaniem kierownika Kalki gdyby poznaniacy zagrali tak jak przed tygodniem z Lechią, mogliby pokusić się o przyzwoity wynik. Czyli w domniemaniu - niewysoką przegraną. - Warto wyróżnić Daniela Trybusa, który tydzień temu debiutował na dziewiątce, a dziś popełnił chyba najmniej błędów w całej drużynie - opowiada Kalka. Wszystkie punkty dla Posnanii zdobył łącznik ataku Mateusz Adamski - trafił jednego drop-gola i dwa rzuty karne.
Kolejnym rywalem Posnanii będzie Ogniwo Sopot i w tym starciu poznaniacy muszą już szukać punktów. - Jakby nie patrzeć, najgorsze mamy już za sobą. Musimy zapomnieć o meczu w Łodzi i skupić się tylko na Ogniwie - przyznaje Kalka. Może się tak zdarzyć, że Posnanii nie tylko w tym spotkaniu, ale i we wszystkich kolejnych nie pomoże Szkot David Cassidy. Poinformował bowiem, że ma w swoim kraju problemy z pracą i nie może przylatywać na mecze do Poznania.
BUDOWLANI ŁÓDŹ - POSNANIA POZNAŃ 69:9 (39:6)
Punkty dla Budowlanych: Gabunia 20, Kozakiewicz 15, Stępień 14, Mirosz 10, Abaszidze 5, Kaniowski 5
Punkty dla Posnanii: Adamski 9.
Tomek Stępień - 14 (2,2,2,2,2,2,2), Gabunia Merab - 20 (5,5,5,5), Tomek Kozakiewicz - 15 (5,5,5), Mirosz Michał - 10 (5,5), Abashidze Mindia - 5, Kaniowski Dariusz 5.
|