|
|
Już po pierwszej walce i wygranej Krzysztof Rogowskiego poznaniacy objęli prowadzenie w meczu (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Poznański Klub Bokserski ma już na koncie pierwsze, historyczne zwycięstwo w rozgrywkach Bundesligi. Poznaniacy pokonali przed własną publicznością Herthę Berlin 12:11 i wciąż mają szansę na awans do półfinału. Wszystko rozstrzygnie się w ostatnim spotkaniu, w którym podejmować będą 11 lutego Motor Babelsberg.
PKB wcześniej w lidze niemieckiej stoczył dwa spotkania w halach rywali. Najpierw przegrał z Motorem 10:13, a przed tygodniem z Herthą 11:13. - Jestem przekonany, że w rewanżu poradzimy sobie z berlińczykami - przekonywał przed sobotnim starciem prezes klubu Zdzisław Nowak. - Nie może być zresztą inaczej, bo wystąpimy już w optymalnym składzie. Wracają bowiem do zespołu Maciej Adamiak, Włodzimierz Letr i Marcin Rekowski - dodawał. Z tej trójki zwycięstwo odniósł tylko ten drugi, ale za to najcenniejsze. Pokonanie w wadze 81 kilogramów Enrico Koellinga dało bowiem upragniony triumf nad Niemcami.
Co ciekawe, na siedem rozegranych walk, tylko w trzech triumfowali pięściarze PKB. Hertha zanotowała natomiast cztery triumfy. Dlaczego zatem gospodarze okazali się lepsi? Wynika to z przepisów w lidze niemieckiej, w której nie opłaca się oddawać walkowerów. Nie dostaje się bowiem wtedy żadnego punktu, a rywal - dwa. Natomiast, kiedy zawodnik pojawi się w ringu, może być już pewny punktu dla zespołu. Drugi dostanie, jeśli wygra. W polskiej lidze przepisy były nieco inne. Według nich, spotkanie PKB z Herthą skończyłoby się remisem. A ponieważ Hertha przez walkower zgubiła punkt, to triumfowali poznaniacy. Rywala nie miał Michał Chudecki - dlatego walka w wadze 60 kilogramów w ogóle nie odbyła się.
Marsz do zwycięstwa rozpoczął Krzysztof Rogowski, który podobnie jak przed tygodniem pokonał Badię Bilndta. Tym razem 14:8. - Tam triumfowałem jednym punkcikiem. Chciałem pokazać mu, że to nie była pomyłka i jestem od niego lepszy. Najważniejsze jednak jest to, że wygraliśmy cały mecz i idziemy do góry jako zespół - opowiadał Rogowski, którego występ przeciwko Hercie miał dodatkowy smaczek. - Trzy lata boksowałem w tym klubie, byłem tam bowiem wypożyczony. Jestem jednak niezmiernie szczęśliwy, że teraz jestem w PKB i zlaliśmy Herthę. Coś niesamowitego! - cieszył się najlżejszy w poznańskiej ekipie.
- Marzenia jednak się spełniają. Nie tylko wystartowaliśmy w Bundeslidze, ale mamy również pierwsze zwycięstwo. Czyli historyczne - nie krył wzruszenia prezes Nowak. - Wszyscy zawodnicy, nawet ci, którzy dzisiaj przegrali, zaboksowali naprawdę z wielkim hartem ducha. I o to właśnie chodzi. To był ciężki mecz, ale cieszy chociaż ta minimalna wygrana. Szczególnie, że za rywala mieliśmy niesamowicie utytułowany zespół. Hertha to 14-krotny mistrz Niemiec. My w Polsce wygraliśmy natomiast do tej pory trzy razy. Teraz jednak jesteśmy na fali wznoszącej. Jestem o tym przekonany - dodawał.
Kolejne spotkanie w Bundeslidze PKB rozegra w Poznaniu 11 lutego z Motorem Babelsberg. To czwartek, a początek o godzinie 18:00 w hali Arena. Wtedy okaże się też, czy poznaniacy zakwalifikują się do półfinału. Cały czas mają na to szanse. - Jeśli wygramy, to będziemy w czwórce, a wtedy będziemy bić się o medal. Plan był taki, że za rok spróbujemy powalczyć o główne trofeum. A w debiucie mieliśmy uczyć się i bazować na metodzie prób i błędów. Tymczasem mamy już pierwszy triumf, więc apetyt rośnie w miarę jedzenia. Choć naprawdę nie zamierzamy się podniecać. Mamy swoje cele i do nich spokojnie dążymy. Chcemy powolutku być jeszcze silniejsi. Ważne, że zawodnicy pokazują to, że chcą już teraz wygrywać - podsumował Nowak.
A Rogowski uzupełnił: - W Hercie jest właściwie tylko jeden Niemiec, reszta to obcokrajowcy. Dlatego można nabrać naprawdę wielkiego doświadczenia. To nie to samo, co liga polska, gdzie walczyło się często z młodzieżowcami. W Niemczech jest naprawdę światowy poziom i tylko zyskujemy na tym.
PKB POZNAŃ - HERTHA BERLIN 12:11
54 kg: Krzysztof Rogowski - Badia Bilndt 14:8 (wynik meczu 2:1)
57 kg: Marek Jędrzejewski - Markus Abramowski 3:19 (3:3)
60 kg: Michał Chudecki wygrał walkowerem (5:3)
64 kg: Tomasz Mazur - Dawid Hernborn 11:8 (7:4)
67 kg: Krzysztof Chudecki - Dieter Doehl 7:16 (8:6)
75 kg: Maciej Adamiak - Stefan Haertel 2:23 (9:8)
81 kg: Włodzimierz Letr - Enrico Koelling 12:4 (11:9)
91 kg: Marcin Rekowski - Erik Pfeifer 8:11 (12:11)
|