|
|
Lepiej zbudowani rugbyści Arki musieli w Poznaniu mocno się napracować, by wyszarpać pięć punktów (fot. Andrzej Grupa)
|
Zaledwie trzech minut lub jednego celnego podania przed polem punktowym Arki Gdynia zabrakło rugbistom Posnanii do zdobycia jednego punktu. Mimo bardzo ambitnej gry poznaniacy ulegli Buldogom z Gdyni 20:30.
Jeszcze w 78. minucie Posnania przegrywała z Arką tylko 20:25 - dawało to drużynie Dominika Machlika bonusowy punkt za nikłą porażkę. Wtedy jednak gdynianie zdołali przedrzeć się na pole punktowe gospodarzy i ustalili wynik na 30:20. - Punkt był blisko, ale zabrakło trochę szczęścia w ataku. Nikt chyba się nie spodziewał, że tak dobrze wypadniemy na tle Arki, która jest drużyną w pełni zawodową - mówił po meczu Paweł Najdek, dyrygujący grą Posnanii.
Outsider ekstraklasy zagrał znakomicie. Już w pierwszej minucie piękną akcję przeprowadził Dominik Zdun - kilkudziesięciometrowy rajd zakończył się zdobyciem punktów przez Roberta Bosiackiego. Zawodnicy Arki, którzy do Poznania przyjechali w niemal najsilniejszym składzie, wzmocnieni do tego trzema Gruzinami, przez kilka minut nie mogli się otrząsnąć. W 10. i 12. minucie wykorzystali jednak dwa błędy poznaniaków i już prowadzili 12:5. - Gramy, podkręcamy tempo - rzyczał do kolegów Najdek.
Arka miała przewagę szczególnie w młynach i maulach, ale Posnania grała zaskakująco dobrze. Ambitni, młodzi zawodnicy, którzy jeszcze niedawno występowali w kategoriach juniorskich, nie bali się szarż przeciwko lepiej zbudowanym rywalom. Ambicja została zresztą wyngarodzona, bo w w 16. minucie Łukasz Kujawski z rzutu karnego poprawił wynik na 8:12, w w 31. minucie Piotr Korek przyłożył piłkę w polu punktowym Arki i było tylko 15:13 dla gości. Gdyby nie skuteczna akcja Buldogów w trzeciej minucie doliczonego czasu (20:13), sytuacja Posnanii byłaby wyśmienita.
W drugiej połowie gospodarze ani myśleli zwalniać tempa. Do 61. minuty obie drużyny nie mogły zdobyć punktów, choć miały na to szanse. W końcu ta sztuka udała się Arce, ale dość szybko po akcji Najdka po raz drugi przyłożył Bosiacki, a skuteczą poprawką z boku boiska popisał się Kujawski. Było 25:20 dla Arki i obie ekipy mogły być usatysfakcjonowane z bonusowych punktów - Arka za cztery przyłożenia, Posnania za nikłą porażkę.
Poznaniacy marzyli jednak o sprawieniu sensacji i przynajmniej doprowadzeniu do remisu. Przyłożenie - już czwarte w meczu - dałoby im zresztą pewny jeden punkt. Nie udało się, choć Posnania miała piłkę w polu 22 metrów Arki. Na trzy minuty przed końcem to jednak gdynianom udało się zdobyć punkty z przyłożenia i Posnania zostałą na lodzie. - Popełniliśmy kilka błedów i one zadecydowały o tym, że nie mamy punktyu bonusowego. Niemniej był to ostatni mecz z czołówką ligi, a rokowania przed kolejnymi spotkaniami są dobre - stwierdził Najdek.
Już w kolejnym meczu Posnanii z Ogniwem Sopot w ekipie trenera Machila ma wystąpić Szkot David Cassidy, który reprezentował "Muszkieterów z Winograd" w poprzednim roku. Wtedy jednak występował na pozycji nr 15, czyli jako obrońca, bo łącznikiem ataku był Jurij Buchało. Ukrainiec przeniósł się jednak do Lechii Gdańsk i w Posnanii na dziesiątce powstała dziura. - To będzie poważne wzmocnienie. David gra w wyższej lidze szkockiej i na pewno załata tę dziurę na łączniku ataku. Nie da się ukryć, że przez braki na tej kluczowej pozycji przegraliśmy kilka spotkań - stwierdził Najdek. Do końca sezonu Posnanii nie wzmocni za to Tomasz Hebda, który zwykle po zakończeniu sezonu - lub w jego przerwie - we Francji przyjeżdżał grać do Poznania. Doznał jednak kontuzji kolana i do lata na pewno nie zagra.
POSNANIA - ARKA GDYNIA 20:30 (13:20)
Punkty dla Posnanii: Robert Bosiacki 10 (dwa przyłożenia), Piotr Korek 5 (przyłożenie), Łukasz Kujawski 5 (rzut karny i podwyższenie)
Punkty dla Arki: Rafał Wojcieszak 10 (dwa przyłożenia), Wojciech Ruszkiewicz 5 (przyłożenie), Sebastian Głuszek 5 (przyłożenie), Beka Tsiklauri 5 (rzut karny i podwyższenie), Sergio Kwernadze 5 (przyłożenie).
|