ARANDO DLB
Patronat klubom
EURO w Piwnicy
Zbliżające się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej to nie tylko mecze rozgrywane na...... więcej »
Kaliskie plusy i minusy 2011 30.12.2011
(fot. Marcin Ostajewski)

Sukcesy Marty Walczykiewicz, awans Calisii do II ligi i utworzenie MKS Kalisz to najczęściej doceniane wydarzenia roku 2011 w Kaliszu. Podsumowujemy go wraz z przedstawicielami świata sportu znad Prosny. Poprosiliśmy ich także o wskazanie minusów ostatnich dwunastu miesięcy. Propozycji jest sporo.

 

 

 

 

MARIAN DURLEJ, trener siatkarzy MKS Kalisz

 

Fajnie się stało, ze powstał MKS. Początki są trudne, ale chyba każdy zdawał sobie sprawę z tego, że pierwszy rok nie będzie łatwy. Cieszą wyniki sportowe. Piłkarze ręczni są wiceliderem tabeli. O sobie mówić niezręcznie, ale kibice chyba mogą być zadowoleni również z naszej postawy. Mierzyliśmy w czwórkę i na razie wszystko jest na dobrej drodze, aby ten cel osiągnąć. Nie można zapomnieć o Calisii, która wywalczyła awans i, mimo słabszej postawy w drugiej części rundy jesiennej, gromadzi na trybunach sporą liczbę kibiców.

 

Z minusami mam kłopot. Wszędzie można jeszcze sporo poprawić, ale w większości jest to uzależnione od kasy. Wiadomo, że jest kryzys. Gdyby jednak było więcej pieniędzy na sport, wzrosłaby liczba powodów do optymizmu.

 

 

GRZEGORZ DZIUBEK, trener Calisii

 

Plusem jest to, że kibice, mimo trudności, mogli oglądać drugą ligę piłki nożnej w Kaliszu. Największym sukcesem dla miasta są jednak wyniki Marty Walczykiewicz. Wicemistrzostwo świata i kwalifikacja olimpijska to potężne osiągnięcie. 

 

Minus to wciąż kwestie związane z infrastrukturą. Ruszyła budowa stadionu przy Łódzkiej - i to jest dobra wiadomość - ale brakuje kompleksu sportowego, gdzie przedstawiciele różnych kubów mogliby pracować nad formą. Były palny, ale dziś są one schowane gdzieś głęboko. Nie ma boiska ze sztuczną nawierzchnią i pełnowymiarowych boisk treningowych. Ich brak mocno odczujemy po Nowym Roku, kiedy przyjdą mecze drużyn seniorskich i młodzieżowych, a ze względu na modernizację obiektu Calisii odpadło nam jedno z miejsc, gdzie można grać.

 

 

ŁUKASZ WIĄCEK, obrońca Calisii

 

Biorąc pod uwagę cały rok 2011 na plus jak najbardziej zasłużyła cała drużyna Calisii, która awansowała do upragnionej II ligi. Jeśli chodzi o konkretne wydarzenia to wyróżniłbym decydujący o awansie mecz wyjazdowy z Lechem Rypin, który udowodnił naszą wyższość nad resztą trzecioligowców, a także jesienny mecz u siebie z Turem Turek, gdzie w bardzo dobrym stylu i przy nadkomplecie publiczności zdobyliśmy trzy punkty. Spośród zawodników zwróciłbym uwagę na postawę Błażeja Ciesielskiego i Marcina Ludwikowskiego. Ten pierwszy zdobył koronę króla strzelców, natomiast Marcin znalazł się w "11" rundy opublikowanej przez tygodnik "Piłka Nożna". Na plus zasługuje również Grzegorz Dziubek, który ciągle podnosi swoje trenerskie kwalifikacje. I jeszcze jeden pozytyw, czyli fakt, że przy Łódzkiej ruszyły prace związane z modernizacją stadionu.


Do minusów zaliczyć należy postawę Calisii w ostatnich dziewięciu kolejkach, ze szczególnym uwzględnieniem trzech meczów kończących rundę jesienną. Wówczas w bardzo słabym stylu przegraliśmy z Jarotą i Chojniczanką, a w spotkaniu z autsajderem z Sosnowca nasza gra wyglądała tylko trochę lepiej. Minus to także konieczność rozgrywania pierwszych meczów w roli gospodarza na boiskach w Jarocinie i Turku. Najbardziej martwi - i to nie tylko w kontekście kończącego się roku, ale ostatnich lat - brak odpowiedniej bazy szkoleniowej oraz boisk treningowych. Efekt takiego stanu rzeczy najlepiej ilustruje brak wychowanków zasilających kadrę pierwszego zespołu. Ostatnim był Igor Janicki.


 

JAROSŁAW JASIUKIEWICZ, prezes Kaliskiego Towarzystwa Koszykówki

 

To był pierwszy rok odbudowy, po upadku kaliskiej koszykówki i siatkówki żeńskiej. Na plus na pewno zasłużył projekt pod nazwą MKS Kalisz i wyniki sportowe osiągane przez zespoły, które zostały do tego projektu włączone. Fajnie, że udało się zakończyć sprawę ze stadionem dla Calisii i ta drużyna może spokojnie skupić się na walce o ligowe punkty. Ja jestem oczywiście fanem koszykówki, ale jak najbardziej widzę konieczność istnienia w tak dużym mieście jak Kalisz silnej drużyny piłkarskiej. 

 

Wyraźnego minusa nie widzę. Na pewno wszyscy wyobrażaliśmy sobie funkcjonowanie MKS-u z większym rozmachem. Na razie nie udało się tego zrobić w ten sposób, w jaki byśmy sobie życzyli. To jest najważniejsze zadanie przed nami. Mamy niezłe wyniki sportowe, ale za tym musi pójść widowisko dla kibiców. Bez tego sport drużynowy, w moim odczuciu, nie ma racji bytu. 

 

 

GRZEGORZ CIEŚLAK, piłkarz ręczny MKS Kalisz

 

Dla mnie plusem jest postawa kaliskich studentów na akademickich mistrzostwach Polski. Przypominam, że siatkarze zajęli trzecie, a szczypiorniści pierwsze miejsce w kraju.

 

Minus przyznaję piłkarzom Calisii za postawę w rundzie jesiennej. Spodziewałem się trochę więcej po tej drużynie. Na pochwałę na pewno nie zasłużyła też sytuacja związana z ciągle przekładanym początkiem modernizacji stadionu.

 

 

MARTA WALCZYKIEWICZ, wicemistrzyni świata w kajakarstwie

 

Na plus na pewno zasługuje postawa kajakarzy KTW. W tym roku zdobyli oni dużo medali i punktów w klasyfikacji sportu młodzieżowego. To był jeden z najlepszych sezonów dla tej dyscypliny. Kolejny plus wędruje do władz miasta za rozpoczęcie budowy aquaparku. Dwa baseny to za mało jak na miasto wielkości Kalisza. Mam nadzieję, że wreszcie doczekamy się profesjonalnych warunków do treningu, bo wcześniej było z tym kiepsko. Na pochwałę zasługuje również inwestowanie ratusza w orliki oraz pomoc finansowa osobom, będącym Sportowymi Twarzami Miasta.

Jeśli chodzi o minusy, to ciężko mi oceniać innych sportowców. Na pewno słabszy sezon zanotowali wioślarze, a i kolarze miewali lepsze lata. Minusem dla mnie jest też brak wsparcia miasta dla młodszych zawodników, którzy osiągają dobre wyniki na poziomie ogólnopolskim. Warto pomagać takim osobom, bo to z nich później wyrastają gwiazdy sportu. Coraz gorzej wygląda też baza treningowa kajakarzy i wioślarzy na Prośnie. Jej duże spłycenie utrudnia przygotowania także mnie. Często trzeba dojeżdżać nad zalew Szałe, a to nie jest wygodne podczas urozmaiconych treningów.

 

 

DARIUSZ GRODZIŃSKI, wiceprezydent Kalisza odpowiedzialny m.in. za sport

 

Plusów było wiele. Bardzo emocjonująca była walka Marty Walczykiewicz o nominację olimpijską, która, mimo iż była faworytką, musiała sporo się natrudzić, aby zdobyć przepustkę na igrzyska. Cieszy to, że mamy trzy drużyny startujące w rozgrywkach halowych. Gdyby nie powstanie MKS Kalisz, nie odrodziłaby się koszykówka, siatkówka już by nie istniała, a nie wiadomo jak potoczyłyby się losy piłkarzy ręcznych, którzy również znaleźli się na sporym zakręcie. Ustabilizowanie sytuacji w tych dziedzinach to bez wątpienia plus. Pochwała należy się również kolarzom, którzy są swoistą maszyną do wygrywania i zdobywania medali oraz punktów w sporcie młodzieżowym. No i Calisia. Gratulujemy jej wspaniałego awansu. Liczymy, że uda się jej ugruntować swoją pozycję w drugiej lidze i życzymy roztropności, otwartości umysłów, aby udało się zbudować klub na lata, dla którego obecny poziom rozgrywek nie będzie miejscem docelowym. 

 

Nie chcę przyznawać nikomu minusa. Jest wiele obszarów, nad którymi musimy pracować. Ta praca czeka nas samorządowców, ale także działaczy i zawodników.

 

 

DARIUSZ DYMALSKI, dziennikarz sportowy Życia Kalisza

Na plus zaliczyłbym zorganizowanie przez miasto w błyskawicznym tempie Meczu Gwiazd Tauron Basket Ligi. Kaliscy kibice mogli wreszcie przyjrzeć się z bliska jak mniej więcej powinno wyglądać współczesne widowisko sportowe. Z drugiej strony po takim wydarzeniu mecze na poziomie "kaliskiej" ligi wydają się fanom sportu nad Prosną jakoś dziwacznie odbiegające od pożądanego wzorca. Toteż tłumów na trybunach reprezentacyjnej hali miasta raczej nie ma. Chyba, że znów przyjadą gwiazdy.

 

Oprócz tego wykreowanie przez KTW Kalisz zawodniczki na poziomie Marty Walczykiewicz, wicemistrzyni świata w kajakarstwie. Aż wierzyć się nie chce, że w Kaliszu doczekaliśmy się tak wielkiego, indywidualnego sukcesu sportowego i to w konkurencji olimpijskiej. Marta już zresztą paszport do Londynu ma w kieszeni, a pytanie brzmi: "Ile będzie kosztowało przygotowanie kaliskiej kajakarki do występu w stolicy dumnego Albionu oraz jaki będzie w tym udział kasy miejskiej?" To może być w końcu niezwykle ważna inwestycja.

Mój trzeci plus wędruje do piłkarzy Calisii za awans do II ligi. Na futbolistach w naszym mieście często wieszano psy, mówiąc jakie to zdemoralizowane i niereformowalne towarzystwo. Jeden z prezesów klubu niefutbolowego z Kalisza i członek prominentnej partii w mieście powiedział nawet publicznie, że jeśli piłkarze chcą grać w piłkę, to niech sami zbudują sobie stadion. Stadion, owszem, już zaczęto budować, ale czyni to miasto, zmuszone niejako przez II-ligową Calisię, która na tym szczeblu rozgrywek znalazła się dokładnie po 50 latach, gdy grono drugoligowców opuściła sławna "11" z przełomu lat 50. i 60. W Kaliszu pojawiły się nareszcie znane piłkarskie firmy, w tym aż pięć, które grały kiedyś w ekstraklasie. Symbolicznego wymiaru nabrało szczególnie wyjazdowe zwycięstwo nad Zagłębiem Sosnowiec, drużyną mającą na koncie triumfy w Pucharze Polski, a w swoich szeregach całą plejadę znakomitych zawodników. Czekamy na kolejne sukcesy w roku 75-lecia klubu.


Minusem jest nadal niejasna sytuacja MKS Kalisz w kwestiach organizacyjnych. Pomysł stworzenia takiego klubu składającego się z trzech sekcji sportów drużynowych wydawał się całkiem rozsądny. Tym bardziej, że miasto określiło dość jasne zasady ich finansowania oraz perspektywę czasową na rozwój poszczególnych dyscyplin. Dla kibiców natomiast ten twór nadal jest jednak czysto abstrakcyjny. Druga sprawa to dylemat, jak sprawić, żeby ta nazwa była rzeczywiście wartościowa pod względem reklamowym i marketingowym. Realia są takie, że MKS jest jeden, ale i tak trzy jego sekcje działają, jak trzy odrębne kluby. Jeśli coś w tej kwestii się nie zmieni, to cała koncepcja legnie w gruzach, bo nikomu nie będzie potrzebna.

Na minus trzeba również zaliczyć zbyt małą aktywność władz miejskich w kwestiach kreowania sponsoringu sportowego. Wiadomo, że nie jest to sprawa prosta, a raczej ta z gatunku delikatnych, ale samorządowcy mogliby jednak nieco sprawniej zabiegać o sponsorów dla sportu. Jak? Choćby ułatwiając im działalność gospodarczą na terenie miasta. To dość dziwne, że jeden ze znaczących sponsorów jednej z kaliskich drużyn, kaliszanin, musi szukać zleceń dla swojej firmy w innym mieście. Tam na dodatek został doceniony, a odwdzięczył się ...sponsoringiem dla miejscowej drużyny piłkarskiej. Może by tak wziąć przykład?

Trzeci minus to niezorganizowanie kolejnych rozgrywek Kaliskiej Ligi Futsalu. Halowa odmiana piłki nożnej cieszyła się od lat dużą popularnością. Rozgrywki ligowe organizowane przez Towarzystwo Piłki Nożnej Pięcioosobowej uchodziły za bodaj najsilniejszą ligę środowiskową w kraju. Na dodatek drużyny z Kalisza osiągały znaczące sukcesy w Pucharze Polski, docierając nawet do grona ośmiu najlepszych drużyn, a w pokonanym polu zostawiały m.in. zespoły z futsalowej ekstraklasy. Rosły jednak koszty organizacji rozgrywek i utrzymania poszczególnych drużyn, co było pierwszym sygnałem kryzysu. Nie udało się stworzyć jednego zespołu, który występowałby na arenie ogólnopolskiej, co też miało zły wpływ na całą dyscyplinę. Dodatkowo zabrakło chyba szkolenia młodzieży typowo pod kątem gry w futsal. Wyczerpał się również, co jest zrozumiałe, społecznikowski zapał organizatorów rozgrywek.


WIELKOPOLSKISPORT.PL

 

Plus dla wiceprezydenta Dariusza Grodzińskiego za próbę odbudowy kaliskiego sportu. Jest to wyróżnienie trochę na zachętę, bo dopiero kolejne lata zweryfikują, czy jego projekty były autentyczną próbą wydźwignięcia tej ważnej dla każdego społeczeństwa dziedziny życia, czy wyrachowanym działaniem PR-owskim. Żeby była jasność - prezydent nie będzie zarządzał klubem, ale też jego działanie nie może ograniczyć się jedynie do położenia kasy na stół.

 

Na Calisii można polegać, jak na Zawiszy. Do tej pory ten zespół z żelazną konsekwencją co dwa lata wspinał się na kolejne szczeble krajowych rozgrywek i nie inaczej było tym razem. Nie jest to bynajmniej dzieło przypadku, a efekt przemyślanej i tytanicznej pracy osób związanych z tym klubem. A kłód pod nogami nie brakowało. Na czele tej operacji stoi Grzegorz Dziubek. Człowiek, który załatwia wiele spraw organizacyjnych, trenuje piłkarzy, sam - mimo czterdziestu lat - pojawia się na boisku, a w międzyczasie podnosi swoje kwalifikacje. W listopadzie zdał egzamin na kurs UEFA Pro. Pogratulować kondycji fizycznej i umysłowej.

 

Plus nad plusami dla Marty Walczykiewicz. Ta dziewczyna walczyła nie tylko z przeciwniczkami, ale i stereotypami. Nikt nie dawał szans zawodniczce mierzącej zaledwie 165 cm, kiedy ta oznajmiła, że chce ścigać się na sprinterskich dystansach. Dziś to jedna z głównych kandydatek do złota w Londynie. Tego jej życzymy, bo pani Marta w swojej bogatej kolekcji mistrzowskiego krążka z najcenniejszego kruszcu jeszcze nie ma. 

 

Minus dla władz miasta za zamieszanie związane z rozgrywaniem meczów Calisii na własnym-cudzym stadionie. Było tak czy nie - z boku wyglądało na to, że osoby odpowiedzialne za sportową infrastrukturę nad Prosną do końca czekają na potknięcie jedenastki Grzegorza Dziubka w walce o awans. Być może uchroniłoby to ratusz przed wydawaniem pieniędzy na dostosowanie obiektu do licencyjnych wymogów, ale nie oszczędziłoby wstydu przed drużynami i kibicami z innych miast. Niejedna wycieczka do Kalisza kończyła się wybuchem śmiechu. Rechot politowania i zażenowania niósł się nie tylko po najbliższej okolicy. Mimo to na twarzach włodarzy próżno było wypatrywać rumieńca zawstydzenia. I pewnie nic by się w tej kwestii nie zmieniło, gdyby do najstarszego polskiego miasta nie zawitała II liga. Zrujnowany stadion czy widok taplających się w popowodziowym błocie piłkarzy to w końcu zbyt wątły argument, by sprawą się zainteresować.

 

Kilka cierpkich słów należy się także trenerom i działaczom Calisii za proces selekcji piłkarzy przed sezonem. Wyłowienie wartościowych graczy z kilkudziesięcioosobowej grupy po kilkunastu minutach obserwacji to jak zabawa w rosyjską ruletkę - tyleż ekscytująca co niebezpieczna. Na szczęście winowajcy sami dostrzegli ten błąd i obiecują, że zimą kupować będą z rozwagą. 

 

Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Dopóki w MKS Kalisz poszczególne sekcje będą działały na zasadzie "każdy sobie rzepkę skrobie", nie będzie klarownych klubowych struktur i pompowania balona z napisem Miejski Klub Sportowy, doputy 3,5 tysięczna Kalisz Arena skazana jest na puste trybuny. Albo panowie podadzą sobie ręce, w końcu otworzą się na nowe pomysły, przygotują porządny plan marketingowy i będą wspierać się w jego realizacji, albo nic z tego nie wyjdzie. A malkontenci już nie mogą się doczekać, by dumnie ogłosić światu "Przecież to było do przewidzenia!"



Marcin Ostajewski





Trzy wielkopolskie drużyny spadną z II ligi. W sobotę z tym szczeblem rozgrywek pożegnała się Nielba Wągorwiec, a w niedzielę Tura Turek i Calisię pogrążyła Arka Gdynia,... więcej
Piękna bramka Bartłomieja Pawłowskiego była ozdobą sobotniego meczu Jaroty Hotel Jarocin z Elaną Toruń. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a zespół Janusza Niedźwiedzia stoi... więcej
Piłkarze Calisii odnieśli najwyższe zwycięstwo w sezonie. W sobotę rozbili na wyjeździe trzecią w tabeli Bytovię aż 6:1. Ta wygrana może jednak smakować gorzko, bo już w... więcej
Z dwubramkową zaliczką pojadą na rewanż do Świdnicy szczypiorniści MKS Kalisz, którzy walczą z tamtejszym ŚKPR o miejsce w I lidze. Zwycięstwo 29:27 to wynik dla nich nie... więcej
Kaliscy szczypiorniści jeszcze nigdy nie byli tak blisko awansu do I ligi. Aby ten cel osiągnąć, muszą pokonać jeszcze tylko jedną przeszkodę - wygrać barażowy dwumecz z... więcej
Chcesz być informowany o wydarzeniach związanych
z portalem WielkopolskiSport.PL?

Podaj swój adres e-mail:
AGNIESZKA JERZYK
AGNIESZKA JERZYK

Triathloniska leszczyńskiego klubu 64-sto jest jedną z najlepszych kobiet uprawiających tę dyscyplinę w naszym kraju. Robi systematyczne postępy od kilku lat, a jej celem są Igrzyska Olimpijskie 2012 w Londynie. więcej »
"Zarząd KKS Lech Poznań informuje, iż w związku z niezadowalającymi wynikami zespołu zadecydował, że Jose Mari Bakero zostaje odwołany z funkcji pierwszego trenera drużyny."
Zarząd KKS Lech Poznań
Wszelkie prawa zastrzeżone. | Project by Arando - Created by MadKittens