|
|
Marta Walczykiewicz wciąż marzy o złocie na imprezie rangi mistrzowskiej (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Marta Walczykiewicz po raz drugi została wicemistrzynią świata. W węgierskim Szeged na 200 m jedynek kajakarka KTW Kalisz powtórzyła sukces z kanadyjskiego Dartmouth, przegrywając jedynie z Nowozelandką Lisą Carrington. Do tego dorzuciła brąz w sztafecie 4 x 200 m. Mimo to, po powrocie do kraju kręciła nosem. Kiedy jednak zawitała do rodzinnego miasta, wreszcie zaczęła się uśmiechać.
WIELKOPOLSKISPORT.PL: Zmęczona, ale szczęśliwa?
Marta Walczykiewicz: Teraz już tak! Jeszcze w poniedziałek czułam lekki niedosyt, że nie było złota. Przed startem nastawiałam się na zwyciężanie i kiedy minęłam metę jako druga, trochę się rozczarowałam.
Lisa Carrington rzeczywiście była nie do pokonania? Przez dużą część dystansu to pani prowadziła.
Zgadza się. Oglądałam powtórki i do 120 metra to ja byłam na pierwszym miejscu. Może gdybyśmy były bliżej siebie i miały kontakt wzrokowy wszystko potoczyłoby się inaczej. Niestety, ja byłam na trzecim torze, ona na szóstym. Przez cały wyścig jej nie widziałam. Dopiero kiedy minęłam linię mety, zobaczyłam, że jest przede mną. To już jednak historia. Trzeba się cieszyć z tego srebra.
Po rywalizacji "czwórek" pojawił się jakiś niepokój? Tam wygrałyście wprawdzie finał B, ale to i tak był wynik poniżej oczekiwań, bo wielu widziało was nie tylko w najlepszej ósemce, ale nawet na podium z kwalifikacją olimpijską.
To było duże rozczarowanie. Powiem szczerze, że ja nawet nie byłam smutna. Ja byłam cały dzień w szoku. Wraz z dziewczynami nie mogłyśmy uwierzyć, że nie dałyśmy rady w półfinale. Najbardziej dołowało mnie to, że polskiej czwórki może zabraknąć na igrzyskach. Wiedziałyśmy jednak, że zwycięstwo w finale B da nam jeszcze kwalifikacje. Wygrałyśmy, ale w finale A zabrakło reprezentantów trzeciego kontynentu (były jedynie ekipy europejskie i australijska - red.) i miejsce na olimpiadzie zabrały nam Chinki (czwarte miejsce w finale B - red.). Trzeba było się jednak szybko pozbierać, bo startowałam od razu w eliminacjach i półfinałach swojej "dwusetki". Do dziś nie miałam jeszcze czasu, żeby spokojnie zastanowić się, co w tamtych biegach było nie tak.
Na Węgrzech była pani druga, w Belgradzie piąta. To znaczy, że mistrzostwa Europy były mocniej obsadzone niż mistrzostwa świata?
Nie. Mistrzostwa Europy to był wypadek przy pracy. W Belgradzie chyba głowa nie wytrzymała, bo te dziewczyny, które mnie tam wyprzedziły, tutaj nie zdołały zakwalifikować się nawet do finałów, albo przypływały na ostatnich miejscach. Teraz już wiem, że na serbską imprezę byłam przygotowana jeszcze lepiej niż do tych mistrzostw. Na treningach w Szegedzie nie pływało mi się najlepiej. Jeśli mimo to zostałam wicemistrzynią świata, to trudno mi sobie wyobrazić, co mogło dziać się w Serbii, gdybym tam wytrzymała presję.
Teraz czas na odpoczynek, czy jeszcze ma zamiar pani popływać?
Zdecydowanie odpoczynek. Otrzymałam jeszcze propozycję wyjazdu na test toru olimpijskiego, ale prawdopodobnie z niej nie skorzystam. Wrzesień potraktuję spokojnie, ale już od października zabieram się ostro do roboty. Jeśli chcemy jechać na igrzyska i dobrze tam wypaść, musimy przez cały sezon prezentować dobrą dyspozycję, a ze szczytem formy trafić na Londyn. Mamy jednak dobrego trenera. Wierzę, że tak nas poprowadzi, iż na olimpiadzie będą kolejne duże sukcesy.
Ile z tego czasu do igrzysk spędzi pani w domu?
Na pewno najbliższy miesiąc. W październiku też prawdopodobnie będę w Kaliszu. Co będzie potem, trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że będą to dwa-trzy dni w miesiącu. Wszystko zależy od warunków, w jakich będziemy się przygotowywać. Na razie nie wiadomo, czy będziemy trenować w kraju, czy zagranicą. Wiele wyjaśni się pod koniec roku.
Na imprezie rangi mistrzowskiej brakuje pani tylko złota. Igrzyska olimpijskie to świetna okazja, żeby skompletować medalową kolekcję.
Moje myśli wybiegają już do Londynu. Chciałabym wreszcie zdobyć ten najcenniejszy medal. Na razie mam trzy srebra i świetnie byłoby wywalczyć złoto na takiej imprezie jak olimpiada. Na pewno zrobię wszystko, żeby zaprezentować się tam jak najlepiej i powalczyć o najwyższe cele.
|