Ponad 12 tysięcy euro i 110 punktów w rankingu ATP Tour otrzyma zwycięzca tenisowego challengera Poznań Porsche Open powered by Enea, który w poniedziałek rozpoczyna się na Golęcinie. Najwiekszym magnesem dla kibiców będzie na pewno występ Łukasza Kubota.
To bowiem najprawdopodobniej jedyna szansa zabaczenia najlepszego obecnie naszego zawodnika na polskich kortach. Na początku ściągnięcie Kubota na poznańską imprezę było mało realne, jednak dzięki intensywnym działaniom dyrektora turnieju Krzysztofa Jordana, udało się namówić tenisistę do przyjazdu. - Czasami szare zamienia się w złote. Myślę, że duży wpływ na wybór Łukasza miał fakt, że przed laty to my pomagaliśmy jemu, przyznając "dzikie karty" w naszych turniejach. Zawsze mógł też liczyć na pomoc medyczną, a poza tym chyba lubi poznańską publiczność i atmosferę panującą podczas naszej imprezy - mówi Jordan.
Tym razem Kubot także zagra dzięki "dzikiej karcie", ale już z zupełnie innej pozycji sportowej. W ostatnim okresie zrobił olbrzymie postępy w grze i zaczął świetnie radzić sobie w turniejach najwyższej rangi. Na trawiastych kortach Wimbledonu doszedł niedawno do czwartej rundy, a w ostatnią sobotę był bliski awansu do finału imprezy w Stuttgarcie. W Poznaniu będzie rozstawiony z numerem pierwszym, ale zdaniem Jordana nie może liczyć na łatwą przeprawę. - Ziemne korty nie należą do jego ulubionych. Poza tym minimalne różnice w rankingu nie mają znaczenia przy takim zestawie zawodników. Liczy się aktualna forma i dyspozycja w danym dniu. Zresztą chyba tylko dwa razy nasz turniej wygrywali tenisiści rozstawieni z "jedynką" - tłumaczy dyrektor challengera. Kubota na Golęcinie zobaczymy dopiero we wtorek. Jego rywalem w pierwszej rundzie będzie kwalifikant Kamil Capković ze Słowacji.
W sumie na kortach w Lasku Golęcińskim wystąpi siedmiu Polaków. Na podstawie miejsca w rankingu udział w turnieju wezmą Jerzy Janowicz i Michał Przysiężny. "Dzikie karty" oprócz Kubota otrzymali Piotr Gadomski, Marcin Gawron i zgodnie z tradycją zwycięzca młodzieżowych Mistrzostw Polski - Bartosz Sawicki. Zestaw uzupełnia Tomasz Bednarek, który z powodzeniem przeszedł weekendowe eliminacje.
W kim, poza Kubotem można upatrywać faworyta imprezy? Na pewno są w tym gronie Portugalczycy Frederico Gil i Rui Machado. Ponadto wśród uczestników challengera nie brakuje jego triumfatorów z lat poprzednich - Niemca Denisa Gremelmayera (2010), Australijczyka polskiego pochodzenia Petera Luczaka (2009), Gruzina Teimuraza Gabaszwili (2005) oraz Czecha Jana Hajka (2006).
Początek emocji w poniedziałek od 10:30. Wtedy na korcie głównym pojawią się wspomniany wcześniej Bednarek i rozstawiony z numerem 6. Niemiec Dustin Brown. Trzy godziny później zaplanowano pojedynek Sawickiego z finalistą turnieju sprzed dwóch lat - Jurijem Szczukinem z Kazachstanu. Szczegółowy plan gier można znaleźć tutaj. Pierwszego dnia wstęp na trybuny jest wolny, od wtorku trzeba będzie już kupować bilety - najpierw za 5 zł, później za 10, a w niedzielę za 20 zł. |
||
| (b) |

