|
|
Hokeiści Grunwaldu obronili mistrzowski tytuł (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Hokeiści na trawie Grunwaldu Poznań obronilii tytuł mistrzów Polski! W trzecim meczu finałowym rozgrywek pokonali na własnym boisku Pomorzanina Toruń 2:1. Wojskowi na najwyższym stopniu podium stanęli po raz 15. w historii. "Złotą laskę" PZHT i redakcji "Sportu" dla najskuteczniejszego zawodnika sezonu wywalczył Marcin Strykowski, który zdobył 64 bramki.
Mistrz! Mistrz! WKS! - taki okrzyk długo rozbrzmiewał na boisku przy ul. Promienistej po zakończeniu decydującej potyczki o złote medale. Mimo złego początku tej finałowej rywalizacji i piątkowej porażki w Toruniu, poznaniacy potrafili najpierw odrobić straty, a następnie udowodnić swoją wyższość w trzecim spotkaniu. Grunwald zdobył 15. tytuł w swojej historii i został pod tym względem samodzielnym liderem krajowych rozgrywek.

Końcowy sukces nie przyszedł mu jednak łatwo. Niedzielny mecz był bowiem zdecydowanie bardziej wyrównany, niż sobotni. Boiskowa przewaga gospodarzy nie była już taka duża, a losy potyczki były otwarte prawie do ostatniej akcji, w której Mariusz Chyła instynktownie odbił strzał rozpaczy Krystiana Makowskiego! Ten sam zawodnik "otworzył" zresztą wynik spotkania, gdy w 23. minucie zdobył prowadzenie dla gości. Odpowiedź wojskowych była jednak natychmiastowa. Wprawdzie po uderzeniu Marcina Strykowskiego, torunianie zdołali jeszcze wybić piłkę z linii bramkowej, ale już za moment po podaniu Roberta Grzeszczaka do siatki trafił Patryk Petrykowski. - Wiedzieliśmy, że Pomorzanin będzie czekał na nasze błędy w obronie i atakował małą liczbą zawodników, skupiając się na kontrach - mówił później Grzeszczak. - Tego błędu się nie ustrzegliśmy, ale na szczęście szybko doprowadziliśmy do remisu. To pozwoliło nam uwierzyć, że możemy zwyciężyć - dodał grający trener mistrzów Polski.

Druga odsłona była jeszcze ciekawsza. Głównie dlatego, że wojskowi szybko objęli prowadzenie. Już w 38. minucie gola z akcji zdobył Artur Mikuła. Od tego momentu gospodarze oddali inicjatywę torunianom i szukali swoich okazji z kontrach. W ekipie Pomorzanina bardzo dobrych okazji do umieszczenia piłki w siatce nie wykorzystali Karol Szyplik i Krystian Makowski. Wojskowi mogli z kolei przypieczętować swój sukces po jednym z szybkich ataków, gdy na bramkę Domachowskiego biegło aż trzech poznańskich zawodników. Górą w tym starciu okazał się jednak gracz gości! W ostatnich minutach wojskowi nie wykorzystali jeszcze żadnego z trzech kolejnych krótkich rogów! Zresztą w sobotę i niedzielę - mimo wielu szans, ani jedna, ani druga drużyna nie potrafiły zamienić stałych fragmentów na gola. Tuż przed końcowym gwizdkiem ostatnią szansę na doprowadzenie do dogrywki zaprzepaścił Makowski i po chwili zespół z Poznania mógł cieszyć się z obrony tytułu.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni i szczęśliwi. To mistrzostwo przyszło nam bardzo trudno, bo drużyna Pomorzanina naprawdę zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko. Musieliśmy wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności - komentował Grzeszczak. - Bardzo się cieszę, że udało nam się wytrzymać kondycyjnie i psychicznie ten sezon - dodał z kolei Marcin Strykowski, który z dorobkiem 64 bramek wywalczył tradycyjną "Złotą laskę" PZHT i redakcji "Sportu". Tego dnia olbrzymie powody do radości mieli jednak wszyscy zawodnicy wojskowych.
Grunwald Poznań - Pomorzanin Toruń 2:1 (1:1)
Bramki: 0:1 K.Makowski (23.), 1:1 Petrykowski (25.), 2:1 Mikuła (38.)
Grunwald wygrywa finałową rywalizację 2:1
|