Zainteresowała mnie ostatnio akcja "Wiary Lecha" pod hasłem "(Nie)zapomniane Powstanie". Mniej zorientowanym w temacie wyjaśniam, że stowarzyszenie kibiców Kolejorza postanowiło uczcić kolejną rocznicę Powstania Wielkopolskiego poprzez dystrybucję koszulek dedykowanych temu wydarzeniu i inne działania na terenie Poznania i Wielkopolski.
Poświęciłem tej akcji wpis na swoim blogu, w którym zapowiedziałem, że kupię tę koszulkę, bo podoba mi się pomysł upamiętnienia Powstania Wlkp. Zarazem jednak wyraziłem obawy odnośnie organizowania inicjatyw patriotycznych przez grupy kibicowskie. Moje obawy biorą się stąd, że niestety kilka podobnych inicjatyw mimo deklarowania szczytnych celów, mniej lub bardziej skompromitowało się.
Chodzi mi zwłaszcza o słynne pojednanie kibiców Wisły i Cracovii po śmierci Jana Pawła II, po którym to pojednaniu nie ma już żadnego śladu. Podobne odczucia może wywoływać postępowanie kibiców Legii Warszawa, którzy bardzo chętnie odwołują się w swoich "oprawach" do Powstania Warszawskiego, ale jednocześnie wywołują rozmaite skandale z taką regularnością, że w moim odczuciu kompromituje to ich i odbiera prawo do zabierania głosu w sprawach "ważnych".
W komentarzach do wpisu na blogu pojawiały się różne głosy. Niektórzy postulowali żeby nie mieszać spraw "wyższych" z kibicowaniem. Tego moim zdaniem nie da się jednak rozdzielić – we współczesnych czasach mecze piłkarskie są polem rywalizacji (często odwiecznej) państw, regionów, miast i dzielnic, więc siłą rzeczy piłka nożna czerpie z tożsamości lokalnej i historii. Trzeba jednak bardzo uważać, żeby szczytne hasła i symbole nie zostały sprofanowane w ferworze emocji na stadionie i poza nim.
Felieton jest częścią blogu: www.pilkapodlupa.wordpress.com Zachęcamy do komentowania jego wpisów.
|
||
| Michał Gniatkowski |
Pytanie: