Piłka ręczna - PGNiG Superliga: Nielba Wągrowiec - Chrobry Głogów 28:29 I liga mężczyzn: Grunwald Poznań - Techtrans Elbląg 23:25 II liga mężczyzn: Orlik Brzeg - MKS Poznań 21:39, AZS UZ Zielona Góra - MKS Kalisz 25:38, Tęcza Kościan - Zagłębie II Lubin 41:31 Koszykówka - PLKK: Artego Bydgoszcz - Inea AZS Poznań 60:64, Tęcza Leszno - CCC Polkowice 53:100 Puchar PZKosz kobiet: Language School Pabianice - TS Ostrovia 61:41 II liga mężczyzn: AZS UWM Olsztyn - AZS Politechnika Poznań 100:82, BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. - Doral Zetkama Nysa Kłodzko 69:50 Siatkówka - I liga kobiet: Piecobiogaz Murowana Goślina - AZS KSZO Ostrowiec Św. 3:0 Piłka nożna - mecze sparingowe: Polonia Środa Wlkp. - Calisia 1:1, Zawisza Bydgoszcz - Warta Poznań 2:1. Jarota Hotel Jarocin - GKS Dopiewo 2:0, Lech Poznań - FC Chiasso 0:1
O EURO 2012 mówią wszyscy i to prawie zawsze entuzjastycznie - jako o wielkiej szansie dla całego kraju. Dziś postanowiłem jednak wziąć pod lupę koszty, jakie przychodzi nam za tę imprezę zapłacić. Nie mówię tu o kosztach budowy dróg, stadionów itp., ale o „kosztach ubocznych” i to takich, które w przeciwieństwie do tych pierwszych raczej się nie zwrócą.
Dla wielu obserwatorów ostatniej „wojny futbolowej” (minął już prawie rok) jest oczywiste, że polski rząd ugiął się pod presją szantażu UEFA. Zapewne nie byłoby tego gdyby nie EURO 2012. Kapitulacja rządu oznacza, że przez najbliższe 3 lata nie ma specjalnie co liczyć na jakąś radykalną zmianę na szczytach władz polskiej piłki. To jest pierwszy wielki koszt do zapłacenia.
Inny - czytałem ostatnio o planach budowy nowego stadionu w Kaliszu. Liczono na dofinansowanie z Warszawy, ale już wiadomo, że żadnej kasy nie będzie, bo priorytet mają inwestycje związane z EURO 2012. Dlatego Kalisz musi swoje plany odłożyć o kilka lat. Jestem pewien, że taki zawód spotkał więcej miast. Zasadne jest więc pytanie - czy dla polskiego futbolu lepiej jest, że powstaną stadiony we Wrocławiu i Gdańsku na ponad 40.000 ludzi (które po mistrzostwch mogą świecić pustkami), czy lepiej, gdyby zamiast tego powstały 4 stadiony na 20.000 ludzi (i wszystkie mogłyby być regularnie pełne)? Tu akurat trudno o idealne rozwiązanie, takie „żeby był wilk syty i owca cała”.
Kolejny koszt wynika z faktu, że temat EURO 2012 jest bardzo nośny, przez co większość naszych polityków uważa za stosowne powiedzieć coś na ten temat (politycy koalicji - że rząd robi dobrą robotę, a opozycji - że rząd sobie z tym nie radzi). W ten sposób mało kto zaprząta sobie głowę sprawami, które faktycznie trapią polski futbol - walką z korupcją, bałaganem wokół rozgrywek, szkoleniem młodzieży. Wielu decydentów w naszym kraju i wielu opiniotwórczych dziennikarzy (nie sportowych) w swoich umysłach postawiło znak równości między EURO 2012 a całym polskim sportem. Uważają, że skoro budowa stadionów na EURO 2012 idzie zgodnie z planem, to cały polski sport ma się dobrze.
Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że nie cieszę się z perspektywy EURO 2012. Wprost przeciwnie. Tylko swoim zwyczajem staram się bliżej przyjrzeć tematowi. Innymi słowy, Moi Drodzy, posługując się cytatem ze starej polskiej komedii, „niech te plusy nie przysłonią Wam minusów”.
Felieton jest częścią blogu: www.pilkapodlupa.wordpress.com Zachęcamy do komentowania jego wpisów. |
||
| Michał Gniatkowski |
![]() |
GKS Tychy - Akademia FC Pniewy | ||
|
|||