Piłka nożna to kura znosząca złote jajka. Przyjmują one postać pieniędzy i sławy dla zawodników, zysków i splendoru dla sponsorów, emocji dla kibiców. Tylko, że każda kura musi jeść… Takim pożywieniem dla tej futbolowej są między innymi boiska piłkarskie.
Jakiś rok temu usłyszałem słynną wypowiedź Leo Beenhakkera na temat jednego z boisk w Warszawie, na którym miała trenować reprezentacja Polski. Leo stwierdził, że na takie dziurawe boisko to on bałby się wypuścić swojego psa z obawy, że zwichnie łapę. Do dziś to stwierdzenie wywołuje uśmiech na mojej twarzy, ale jest to taki trochę gorzki uśmiech. W międzyczasie zdecydowałem się zapisać do B-klasowej drużyny i zaliczyłem w niej prawie cały sezon. Miałem więc okazję wziąć udział w ciężkich próbach znalezienia dla nas jakiegoś boiska treningowego w Poznaniu. Grywaliśmy w różnych miejscach. Nie było nas stać na wynajęcie na treningi nowych boisk przy Cytadeli czy na Śródce. Grywaliśmy więc na boiskach osiedlowych lub na starym stadionie Warty… Nasze problemy były typowe dla innych B-klasowych poznańskich drużyn. Jedna drużyna, z założenia poznańska, musiała sobie znaleźć boisko najpierw w Plewiskach, a potem w Kleszczewie.
Te perypetie kazały mi zadać sobie pytanie - jak wygląda hasło „Poznań stawia na sport” w praktyce?Uwierzcie mi - zupełnie inaczej wygląda to hasło z punktu widzenia trybun stadionu Lecha, a zupełnie inaczej dla każdego, kto chce założyć klub piłkarski lub każdego, kto podejmie ryzyko wejścia na stary stadion Warty czy kopnięcia na nim piłki. Boiska, na których grywaliśmy na wyjeździe zazwyczaj pozostawiały wiele do życzenia. Czasami „murawa” składała się w większości z kępek trawy, piłka zagrana do partnera stojącego 10 metrów obok odbijała się 10 razy, boisko było ewidentnie pochyłe, linia boczna pola karnego znajdowała się około 5 metrów od linii bocznej boiska… Zawsze chętnie brałem udział w zażartych dyskusjach na temat stanu polskiej piłki (wiadomo – każdy Polak zna się na piłce), ale teraz (po zaliczeniu sezonu w B-klasie) widzę jak ważna dla rozwoju piłki nożnej jest infrastruktura, a zwłaszcza stan boisk i ich dostępność dla kolejnych Murawskich i Lewandowskich. Bez tego kura będzie dawać coraz mniej złotych jajek.
Felieton jest częścią blogu: www.pilkapodlupa.wordpress.com Zachęcamy do komentowania jego wpisów.
|
||
| Michał Gniatkowski |