|
|
(fot.A.Grupa)
|
Wreszcie pojawił się temat, który zastąpi spekulacje, czy Jacek Zieliński to na pewno najlepszy trener dla piłkarzy Kolejorza. Od niedzieli przy Bułgarskiej nie będzie grał już Rafał Murawski.
Jak ważne to wydarzenie nie tylko dla poznańskiej, ale i całej polskiej piłki, świadczy choćby pierwsza strona poniedziałkowego „Przeglądu Sportowego”. Na tzw. „jedynce” najbardziej opiniotwórczego dziennika sportowego w kraju, najwięcej miejsca poświęcono właśnie transferowi kapitana Lecha do Rubinu Kazań. A przecież podczas tego samego weekendu Brazylijczycy zdobyli Puchar Konfederacji, część PZPN-owskich działaczy „wypięła się” się na Grzegorza Latę, a nasi siatkarze zebrali tęgie lanie od Canarinhos w Lidze Światowej. Mimo to przejście Murawskiego do mistrza Rosji wskazano jako najważniejsze wydarzenie!
Nie ulega kwestii, że Murawski zasłużył sobie na transfer. Ma już swoje lata, zachował się fair względem klubu, przedłużając ostatniej zimy kontrakt i pozwalając, aby Lech na jego odejściu sporo zarobił. Tylko czy Kazań to dobry kierunek dla byłego już kapitana poznaniaków? Czy chęć występów w Lidze Mistrzów jest wystarczającym pretekstem do opuszczenia Bułgarskiej? Brzmi to trochę jak fanaberia, co nie wróży dobrze, zwłaszcza, że mówimy o reprezentancie kraju. Trudno przypuszczać, że Murawski od razu wskoczy do pierwszej jedenastki, a kolejny kadrowicz grzejący ławę jest nam niepotrzebny.
A to, że piłkarze warci kilka milionów często pełnią w lidze rosyjskiej rolę statystów, pokazuje choćby przypadek Dawida Janczyka, sprzedanego na pniu po Mistrzostwach Świata U-20 w 2007 r. Były gracz Legii zmarnował w CSKA Moskwa półtora roku i dopiero w belgijskim Lokeren przypomniał o sobie kibicom i selekcjonerowi. Zawodników, którzy przepadli za Bugiem jest więcej: Piechna, Jop, Gorawski, Kowalewski, Kowalczyk. I nawet jeśli niektórzy z nich występowali dość często (Jop, Kowalczyk), to jakoś oczy selekcjonera kadry mniej chętnie spoglądają w kierunku wschodnim, a już na pewno Leo Beenhakker jest mniej pobłażliwy dla rzadko grających tam rezerwowych.
Jest jeszcze kwestia Lecha. Jak poznaniacy poradzą sobie bez kapitana? Co działacze zrobią z tą górą pieniędzy? Za kadencji Jacka Rutkowskiego do kasy Kolejorza nie wpłynęła jeszcze tak pokaźna suma za transfer. Jest więc okazja się wykazać. Jeśli sobie przypomnimy wcześniejsze deklaracje prezesa, to skuaci z Bułgarskej powinni już mieć upatrzonego gracza, który od razu wskoczy do pierwszego składu i wniesie do niego przynajmniej taką samą jakość, jaką wnosił Murawski. Chyba, że to był blef? Jeśli tak, to mam poważne obawy, że nie jest to ostatnia „niespodzianka”, jaką włodarze Lecha zgotowali kibicom w letnim okienku transferowym.
|