|
Wszechobecna grypa wysyła pod kołdrę coraz więcej osób. Nie omija wszelakiej maści kibiców i sportowych zapaleńców. Kto zachoruje, odpoczywa od uprawiania sportu, ale wpada za to w sieci medialnego bombardowania. Mecze, informacje, wydarzenia, transfery i spekulacje pozwalają w miarę znośnie spędzać „te ciężkie dni”. Grypa to czas sportu spod kołdry.
Przede wszystkim grypa podnosi oglądalność telewizji. Szczęśliwi posiadacze dekoderów i kablówek nadrobią zaległości na retransmisjach i wpadną w wir bieżących wydarzeń. Już od rana siatkówka, koszykówka, piłka ręczna i nożna. Do tego tenis, narciarstwo, snooker i lotki. W międzyczasie hokej, powtórka z Małysza i serwisy sportowe. Może jednak grypa nie jest taka zła?
Dzisiejsza oferta kanałów sportowych daje spore możliwości. Od przebudzenia do zaśnięcia mozna przed telewizorem oglądać tylko sport. Oczywiście jest też zagrożenie w postaci pozostałych domowników, inaczej reagujących na sport 24/h. A ponieważ każdy ma swoje prawa, dla mnie to znak, by... usiąść przy komputerze. Internet rozpoczynam wiadomo gdzie:) Po wielkoposkimsporcie czas na livescore, szybki przegląd serwisów i kilka relacji. Potem dwa angielskie blogi piłkarskie, rzut oka na rozkład transmisji, strona Odlewu i witryna Lecha. Sport... sport.... sport. Sport!
Internauci stają się sportowymi kopalniami wiedzy, telewidzowie z (nie tylko) grypowymi wypiekami na twarzy przeżywają wyczyny sportowców, a miłośnicy słowa pisanego mogą poczytać sobie w łóżku. Niestety później się zdrowieje. I to wszystko znika. Dobrze jest być zdrowym, ale refleksja pozostaje. Pod kołdrą też może być naprawdę fajnie.
|