|
|
Dumni z Lecha (fot.P.Modliński)
|
Każdego ranka, gdy wstaję jestem dumny z Lecha. Jestem zachwycony pozycją lidera naszej ekstraklasy, imponuje mi gra Kolejorza, a ze Smudo-malkontenta zrobił się ze mnie wielki fan Pana Trenera. Gdy Rafał Murawski strzelił swoją słynną bramkę w 121.minucie meczu z Austrią, płakałem jak bóbr. Na De Kuip w Rotterdamie skakałem z radości wyżej niż Monika Pyrek.
Gdy spełniają się marzenia, jest naprawdę pięknie. Tym bardziej, iż codziennie rano okazuje się, że to wcale nie sen. To Lech. Lech i Amica Wronki. Od połączenia Kolejorza z Amicą dzielnie znosiłem złośliwe komentarze i kąśliwe uwagi, jakoby Lecha już nie było. Przecież mój ukochany klub wciąż nazywa się Lech i gra w Poznaniu na tym samym stadionie. Zostały barwy, kibice, wrócił nawet historyczny KKS.
Wszelakie uwagi o Kuchenkach Poznań traktowałem jako złośliwe podrygi maluczkich, którzy zazdroszczą nam kapitału i możliwości rozwoju. Tyle, że ten właśnie rozwój przyniósł zimny prysznic. Wspomniany już wyjazd do Rotterdamu - prócz szczęścia - dał mi też komplet statystyk przygotowany dla dziennikarzy pod egidą UEFA. Lektura to szokująca i co gorsza, oparta na faktach. Najwyższa porażka Lecha w europejskich pucharach? Amica Wronki - Glasgow Rangers. Słucham??? Przecieranie oczu nic nie dało. Cała historia euro-występów mojej ukochanej drużyny zatytułowana jest Lech/Amica. Wyczyny wronieckich piłkarzy firmują Lecha i według UEFA są integralną częścią naszej historii.
To Fakt. Rzeczywistość rzuca nam rozmaite wyzwania. Czasem trzeba się dostosować, czasem trzeba przyjąć lekcję pokory. W tym przypadku sugeruję - nic z tych rzeczy. Bądźmy dumni z Lecha, cieszmy się Kolejorzem i radujmy każdym najmniejszym nawet sukcesem. Chwalmy się liderem, czekajmy na zwycięskie potyczki z Udinese i hucznie świętujmy zbliżające się Mistrzostwo Polski. Niech sobie UEFA myśli co chce, dla mnie Lech to Lech. Ten sam, na którego meczu poznali się moi Rodzice i ten sam, w którym grał mój niegdysiejszy idol - Mirek Okoński. Gdy znów ktoś powie mi, że „rozklepało” nas Glasgow Rangers, nie zamierzam się kłócić. Po prostu schowam się pod kołdrę i zażyję trochę snu. Gdy wstanę, znów będę dumny z Lecha...
|